Food Blogger Connect #FBC5 (eng)

I decided to write two separate posts, one in english and another one in polish. I thought it will be a better idea since I took so many pictures that i can share in both posts and at least they will look clear?

So, as many of you know from my fanpage on facebook, a couple of weeks ago I attended a leading International Food Blogger Conference (#FBC5) in London, organised by lovely Bethany Kehdy with support of her siblings and volunteers in Battersea Art Centre.

I don’t have that much of experience when it comes to blogger conferences or workshops, the only workshop I was part of, was a “Weekend with taste” in Wroclaw, so I didn’t really know what to expect to be honest. The night before the event I was stressed, I even tried to tell myself that – that wasn’t a good idea to go there, as there will be probably hundreds of more professional bloggers with bigger blogs than mine. I was so overwhelmed by the whole thing that on my way to London I got naouseus! This is what stress can do with people :)

Glad that I decided to go though.

kolaz 2

Continue reading

Grove (pick your own) Farm.

ENG: Strawberries in a big stores are not as nice as the one I remember from my Mum’s field, not as big and not as sweet. Every year I’m watching polish bloggers posting recipes with strawberries and it makes me so sad! Few weeks ago I came across a website offering fruits and vegetables on a “pick your own farm”. Can you imagine a kid getting a new wanted for so long toy? Yup, that was me when I found out I can finally have sweet, real strawberries. I was over the moon! Unfortunately farm I found shut down couple of months ago so I started my search again. I asked on Twitter if anyone knows anything about farms like this near Luton and The Spicy Pear found one for me! Grove Farm is located on a fields in Great Gap, Ivinghoe (Leighton Buzzard, LU7 9DZ), they are open every day from 10am till 6 pm (last entry 5.15pm) until October.  Currently you can pick strawberries, gooseberries, blackurrants, spinach, chard, early raspberries, onions, red and white potatoes, beetroot, baby carrots and broadbeans. They also provide baskets, bags, wheelbarrows and forks to help you with picking. I’m glad I finally have an easy access to nice and homegrown strawberries for a good price! If you live locally I’ll definetly recommend it! It’s a fun time for kids also :)

PL: Truskawki w dużych marketach nie są tak smaczne jak nasze Polskie truskawki, takie jak pamiętam z grządki mojej Mamy, nie są ani tak duże ani tak słodkie. Co roku patrzyłam jak polskich blogach roi się od przepisów na ciasta i desery z truskawkami i aż mi smutno było, że takich tutaj nie ma. Któregoś razu natknęłam się na stronę farmy, która oferowała warzywa i owoce na zasadzie “pick your own” czyli po prostu “nazbieraj sobie sam (samoobsługa)”. Możecie sobie wyobrazić jak się cieszyłam, coś jak dziecko gdy dostanie długo wyczekiwaną zabawkę! Niestety farma została zamknięta parę miesięcy temu, więc poszukiwania zaczęłam od nowa. Na Twitterze zapytałam czy ktoś się orientuje gdzie takie farmy są, idealnie blisko Luton i z pomocą przyszła mi The Spicy Pear! Znalazła dla Mnie link do farmy Groove Farm PYO, położonej na polach w Great Gap, Ivinghoe (Leigthon Buzzard, LU7 9DZ), otwartej codziennie od 10 do 18 (ostatnie wejście o 17,15) aż do października. Obecnie można zebrać własne truskawki, agrest, czarne porzeczki, szpinak, boćwinkę, wczesne maliny, cebule, czerwone i białe ziemniaki, buraki, młode marchewki i bób. Farma zapewnia koszyki, torebki, taczki i widły żeby łatwiej było nam zbierać. Cieszę się, że wreszcie mam taki łatwy dostęp do krajowych truskawek za dobrą cenę! Jeśli będziecie gdzieś kiedyś w pobliżu, lub mieszkacie lokalnie to zdecydowanie miejsce polecam! Może to być fajne miejsce na wyprawę z dziećmi, sporo rodzin było z maluchami zbierając truskawki :)

Groove Farm website / Strona internetowa Groove Farm

groove farm piy

groove farm pyo

 

Continue reading

Krótki wypad do Windsoru, Berkshire.

Podczas pobytu mojej Mamy wybraliśmy się do Windsoru. Pogoda na szczęście dopisała, więc spędziliśmy miło dzień, spacerując uliczkami miasta królowej. Dla tych którzy nie wiedzą, w Windsorze znajduje się zamek gdzie na co dzień przebywa królowa Elżbieta wraz z małżonkiem, pałac Buckingham w Londynie jest oficjalną siedzibą, gdzie zazwyczaj załatwia wszystkie sprawy zawodowe. Oprócz zamku w Windsorze prywanta rezydencja królowej to Sandringham House w Norfolk oraz zamek Balmoral w Szkocji, obie te posesje są prywatną własnością królowej i nie mają nic wspólnego z pełnioną przez nią funkcją.

Do zamku w Windsorze nie weszliśmy, odstraszyła nas ogromna kolejka (pewnie warto kupić bilety online, jeśli planujecie wizytę), ale to wcale nie pokrzyżowało nam planów. Zwiedzanie największych atrakcji w Londynie mieliśmy już za sobą, więc teraz zostało nam pospacerowanie po ulicach miasta, które niewątpliwie mają swój urok. Akurat trafiliśmy na rodzinny pikniko-market w jednym z parków, więc nudno nie było. Wrzucam Wam kilka zdjęć z tego urokliwego miejsca, nie będę ich podpisywać, bo za bardzo nie ma co. Główną atrakcją jest zamek, reszta to po prostu migawki z różnych zakątków miasta.

windsor castlewindsor, berkshire

 

Continue reading

Hotel Le Tivoli – Agadir, moja opinia.

Przed wylotem do Maroka i przed kupnem wakacji długo szukałam odpowiedniego hotelu. Czytałam opinie na angielskiej wersji portalu Trip Advisor i porównywałam z dostępnymi ofertami na stronie Ebookers.com. Na początku stawialiśmy na all inclusive, ale im więcej opinii czytałam tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że najlepszą opcją będzie tylko opcja ze śniadaniem. Chcieliśmy spędzić wakacje troszkę bardziej w ruchu, więc bycie uwiązanym w hotelu tylko dlatego, że musimy wrócić na obiad/kolację – nie wchodziło w rachubę.

Padło w końcu na hotel Le Tivoli, położony 5 minut od plaży, z opcją śniadania. Do tego hotel w ofercie posiada basen, siłownię, spa, restaurację, bar i fitness (nie korzystaliśmy z żadnej z tych opcji). Na stronie Trip Advisor można poczytać bardzo zróżnicowane opinie pozytywne i negatywne. Jedni mówili, że nie jest to hotel 4-5* (trzeba brać pod uwagę inne standardy oceniania, jeśli mówimy o wszystkich hotelach w krajach poza Europą czy Ameryką), pojawiły się też opinie o tym, że hotel jest stary i potrzebny jest gruntowny remont, że winda nie działa a ręczniki i pokoje są brudne. Zazwyczaj podchodzę do tego typu opinii z dużą dawką rozsądku i ostrożności – każdy ocenia pod kątem własnego gustu a Nam nie zależało na spędzaniu całego dnia w hotelu czy przy basenie, więc czystość pokoju, spokój, lokalizacja i śniadanie liczyło się najbardziej.  Hotel leży w sąsiedztwie jednego z  królewskich pałaców, którego nie ma szansy niestety zobaczyć z drogi – są otczone drzewami i krzewami, wokoło mnóstwo wosjska i policji.

Boulevard du 20 Aout
Agadir, Morocco
tel: 0528840005

le tivoli hotel agadir

Continue reading

Rady dla wybierających się do Maroka na podstawie Agadir.

Godzinę siedziałam wpatrując się w pusty edytor tekstu, zanim cokolwiek przyszło mi do głowy! A przecież będąc jeszcze w Maroku miałam posty praktycznie napisane w głowie a teraz taka czarna dziura. Może to efekt post-holiday blues który dopada sporą ilość osób po powrocie z wakacji? Sama nie wiem.

Chciałabym Wam opowiedzieć ogólnikowo o Agadir i podzielić się kilkoma radami, może komuś kto wybiera się do Maroka przydadzą się ceny poszczególnych usług, co warto zobaczyć, kupić a czego się wystrzegać i takie tam inne triki :) Byliśmy w Maroku po raz pierwszy, więc wiadomo człowiek wszystkiego się uczy. Wróciłam bogatsza o nowe doświadczenia i wrażenia a to czego się nauczyłam na pewno wykorzystam w przypadku kolejnych podróży! I powiem Wam, że to chyba uzależnia – chętnie bym podróżowała jak najczęściej się da!

Nie mówię, że jestem guru w temacie podróżowania i moje rady są przedstawione z mojego punktu widzenia – każdy ma inne oczekiwania, więc jeśli ktoś był już w Maroku, chętnie dowiem się czegoś nowego.

Continue reading

Marakesz (zdjęcia).

Miałam nie robić osobnego wpisu o Marakeszu, żeby Was nie zanudzić swoimi opowieściami, ale obiecałam Shinju że wrzucę zdjęcia z Marakeszu więc nie odpuszczam i jeszcze przez jakiś czas będę Was Marokiem zadręczać :)

Ogólne wrażenie po wizycie w Marakeszu – piękne miasto, choć pewnie późnym popołudniem łatwiej byłoby się w nim poruszać. My przyjechaliśmy około 10, trafiliśmy w największy upał gdzie w cieniu temperatura sięgała 37 C, nie mam pojęcia ile było w słońcu, ale poruszając się po głównym rynku miałam wrażenie, że moja skóra płonie – dosłownie! Uwielbiam słońce i zawsze wykorzystam okazję, żeby się troszkę podsmażyć, ale nawet i dla Mnie to było zdecydowanie za dużo :) I zapach na głównym rynku był nie do zniesienia – pełno zwierząt, od małp, przez konie po węże, niósł za sobą fetor okropny gdziekolwiek się poszło. Chwilę wytchnienia złapałam w cieniu Souk (market) gdzie można było odpocząć od palącego słońca i smrodku :)

Continue reading

Gdzie warto zjeść (i czego unikać) w Agadir, Maroko? cz II.

Postanowiłam podzielić posty na dwie części. Po przejrzeniu pierwszej doszłam do wniosku, że jednak jest dość obszerna i dodanie kolejnych podpuntków zrobiłoby z tego  rozwlekły post :) Właśnie zauważyłam, że sporo w tamtym poście jest grillowanych potraw, w tym już troszkę bardziej tradycyjnie – tajine i kuskus! I w większości z tych miejsc nie podaje się sztućców :) wszystko je się za pomocą palców i świeżej bagietki, którą zazywczaj macza się w sosie! Pojawi się też restauracja z Marakeszu, do której wpadliśmy po całym dniu w ukropie i piekącym słońcu, temperatura w cieniu wynosiła 37 C a w słońcu było powyżej 40 C – nawet dla takiego fana słońca jak Ja, to było troszkę za dużo :)

  • Knajpka w głębi Agadir, niedaleko szpitala Ben Serkaou i meczetu Tassoqte (Bloc 1, No 40 Q.I Batoir, Agadir)

Ciężko oznaczyć mi miejsce na mapie i znaleźć konkretną ulicę, bo takiej tam niestety nie ma :) Nazwy wcięło i pewnie w rzeczywistości ich tam też nie ma. Knajpka znajduje się w głębi Agadir, odwiedziliśmy ją w drodze powrotnej z przejażdżki na wielbłądach (która dla Mnie skończyła się w połowie drogi, wielbłądy to nie dla Mnie). Przejdźmy do jedzenia – w ukrytej knajpce pracuje rodzina, każdego dnia gotuje się co innego, więc menu również nie istnieje – ceny uzgadnia się na wejściu. Ja wzięłam tajine z kurczakiem i oliwkami a Połówek tajine z figami i wołowiną – pyszne, tradycyjne danie, do tego dostaliśmy świeżo wyciśnięty sok z marchwi (piłam taki ostatni raz będąc dzieckiem) oraz sałatki, soczewicę w sosie z kminu rzymskiego i warzywa w lekko pikantnym sosie w wyraźną nuta kminu. Właścicele byli zdziwieni widząc nas tam, praktycznie w samym środku dzielnicy mieszkalnej, mało turystów się tam zapuszcza. I my pewnie też byśmy jej nie znaleźli, gdyby nie to że uparcie szukałam piekarni chleba między blokami, którą polecił mi kierowca naszej wielbłądowej wycieczki. Za wszystko zapłaciliśmy 90 dirham czyli 7-8 funtów.

restauracja agadir, maroko

Continue reading

Maroko część 1 (bardzo mała fotorelacja)

Więc od czego by tu zacząć? Wróciłam z Maroka, choć pewnie gdybym miała możliwość, zostałabym tam dłużej! Przepiękne miejsce, pełne niesamowitych smaków marokańskiej kuchni i aromatów przypraw wydobywających się z lokalnych marketów “Souk” (po arabsku, po prostu “market”). Myślę, jak podzielić posty żeby nie stały się zbyt nudne i monotonne, nie chcę też żeby opierały się na samych zdjęciach, bo są miejsca i rady którymi chcę się z Wami podzielić i mam nadzieję, że przydadzą się każdemu wybierającemu się do Maroka. Chciałabym opisać hotel w którym się zatrzymaliśmy i jak rezerwowałam wakacje. Jeśli macie jakieś konkretne pytania, piszcie w komentarzach lub bezpośrednio na skrzynkę mailową, chętnie w miarę możliwości odpowiem! Zabieram się za pisanie postów, postaram się nie przeciągać tego w czasie zbyt mocno. Życzę Wam udanej niedzieli i wrzucam kilka zdjęć :)

widok z samolotu

Continue reading